Pyszne Jedzenie w Poznaniu, Catering, Jedzenie na telefon, kebab, obiady .
Informacje
Julia Michalska

Fragmenty rozmowy przeprowadzonej z Julią w grudniu 2004 r.
Generalnie Julia przyznała, że poza treningami (dwa dziennie) i studiami nie ma na nic zupełnie czasu.
(...)
Redakcja strony Trytona Jakie sporty jeszcze lubisz?
Julia Michaska Konie, przede wszystkim jazdę konną. Jak skończę wiosłować, to chciałabym zajmować się końmi pod kątem hipoterapii z dziećmi niepełnosprawnymi oraz dziećmi z domów dziecka, bo moim zdaniem są one bardzo na uboczu i ludzie tego nie zauważają. Może nie powinnam tak mówić, bo coś dla tych dzieci się robi, ale nie widać tego. Wiem, że są organizowane obozy dla tych dzieci. Możnaby w przyszłości założyć jakiś klub dla tych dzieci. Mogłyby tutaj przychodzić do nas, czy do takich klubów. No na pewno są wśród nich osoby, które mają predyspozycje do trenowania wioślarstwa i trzebaby było się tym zająć.
RST Czyli po studiach planujesz zajęcie się dziećmi głównie?
JM Tak, dzięki moim studiom mogę to zrobić. Jeszcze chciałabym zająć się psychologią. To znaczy jakieś studia, czy studium - coś takiego. Chciałabym bardzo. Takie są moje plany na przyszłość. Ale najpierw wioślarstwo. I to jest priorytet, bo za każdym razem sobie powtarzam: "muszę iść na ten trening, bo dzięki temu treningowi do tego wszystkiego co mam doszłam". I to jest ta podstawa.
RST Jak byś zachęciła ludzi, którzy nie mają w ogóle nic wspólnego z wioślarstwem, żeby trenowali wioślarstwo i żeby to robili w Trytonie?
JM (śmiech) Przede wszystkim jeśli chcą, jeśli nie mają żadnego celu, a powinni mieć, bo bez celu nie da sę robić wielkich rzeczy w życiu, żeby chociaż spróbowali, żeby później w życiu móc sobie powiedzieć: "zrobiłem coś, żeby znaleźć swoje zamiłowanie". Ja myślę pod tym kątem, że jak kiedyś mnie zapyta moje dziecko czy nie żałuję tego co zrobiłam, czy zrobiłam wszystko co mogłam, żeby być zadowoloną, żeby móc im coś dać odpowiem: "tak, zrobiłam wszystko, żeby dojść do swojego celu, znalazłam to". Nigdy w życiu bym nie pomyślała, że to jest wioślarstwo i dzięki temu, że jest to klub Tryton, to tym bardziej wiem, że mogę, że to jest moja nisza, że polegam tylko i wyłącznie na sobie i nikt nie może na to "wejść". Że jest to współpraca tylko między mną a moim trenerem i to jest najlepsze: nikt mi niczego nie narzuca - jeśli ja czegoś nie chcę zrobić, to tego nie zrobię. A jeśli chcę coś osiągnąć, to sama sobie to narzucę i jest to dla mnie najważniejsze. Nie wiem jak jest w innych klubach tak do końca, ale przede wszystkim jest tu (w Trytonie) powiedziane z góry, że jak chcesz coś zrobić, to zrób to sam. My Ci dajemy plan - Ty to realizujesz. Możesz wiedzieć, że będą efekty.
RST Trener Ci tak mówi, tak?
JM No trener. Ja plan jego realizuję i osiągam efekty.
RST A jak to się stało, że trafiłaś do Trytona?
JM To był czysty przypadek. W ogóle ja uważam, że połowa tego co mam to jest czysty przypadek i fuks. Przyszedł trener do szkoły na tzw. nabór i powiedział o wioślarstwie no i ja będąc wtedy załamana, że nie mogę trenować jazdy konnej, powiedziałam dobra - spróbuję to wioślarstwo. Nie wiedziałam w ogóle co to jest. Przyszłam i zostałam. Mama, kiedy jej powiedziałam, że będę trenowała wioślarstwo powiedziała: trzy mieiące i skończysz. A to już szósty rok właśnie minie. Zobaczymy jak to się skończy. Mam nadzieję, że będzie na troszkę dłużej.
RST A jak jest w Trytonie?
JM W mojej ocenie? (śmiech) Nie jest źle, może być lepiej. Wydaje mi się, że to jest szkoła życia. I trzeba polegać tylko na sobie i to jest najważniejsze właśnie.
RST Inni zawodnicy wiele mówili tutaj o przyjaźni, o tym, że się nawiązały tutaj przyjaźnie...
JM Wiążą się przyjaźnie, oczywiście. Ale mówię, że żeby dojść do wyniku, nikt Ci nie pomoże. Nikt Ci nie pomoże jak jesteś w torze, nikt Ci nie pomoże jak "robisz" siłownię i nikt Ci nie pomoże jak jeździsz na ergometrze. Musisz to robić sam. I ja mówię przede wszystkim o wioślarstwie - pod tym kątem. Że inaczej się nie da. Nikt za Ciebie nie powiosłuje, nikt za Ciebie nie skończy, nikt za Ciebie nie zrobi wyniku! A jeśli chodzi o przyjaźń, to mam nadzieję, że niedługo będę mogła pokazać, że istnieje przyjaźń w wioślarstwie. Nawet między największymi (chwila zawahania) rywalkami. Pod tym względem tak musi być jeśli są dwie jedynkarki to wiadomo, że obydwie walczą na swój sukces. Ale istnieje między nimi wielka przyjaźń i to jest piękne. (Julia nie chciała powiedzieć o kogo chodzi, ale w tej chwili jest to już jasne, że chodziło o Magdę Fularczyk, z którą wywałczyły Wicemistrzostwo Polski 2005 na dwójce podwójnej seniorek. Na jedynce Julia została Mistrzynią, a Magda Wicemistrzynią Polski. Magda od tego sezonu trenuje w naszym klubie)
RSTDziękuję za rozmowę
JM Dziękuję